Moją przygodę z designem zaczęłam od wpadki.

13 listopada, 2020

Urządzenie mojego pierwszego komfortowego domu okazało się w pewnym zakresie wpadką. Obecność projektanta, który był bardzo pomocny, nie uchroniła mnie przed popełnieniem błędów. Dlaczego tak się stało, przecież skoro jest projektant, który ma doświadczenie to powinno być wszystko super, ale czy tak jest zawsze. Czy projektant zwalnia nas z odpowiedzialności za kreowanie naszych wnętrz.

Przyczyną mojej wpadki w urządzeniu wnętrza okazało się to, że nie znałam swojego stylu i ślepo podążałam za trendami, dokonując wyborów z pośpiechem, bo ładne, ale czy pasuje do mnie i czy będę się z tym dobrze czuła na dłuższa metę już się nie zastanawiałam. Nie zwracałam też uwagi na psychologię kolorów, która okazała się mieć duże znaczenie dla mojego samopoczucia.

Projektant wnętrz starał się realizować moją wizję, ale ja tak naprawdę nie wiedziałam co do mnie pasuje, jaka przestrzeń da mi spokój i harmonię. Efektem była przestrzeń urządzona z nadmiarem intensywnych kolorów, zbyt wzorzystych tapet czy zbyt dużą ilością wprowadzonych kolorów oraz za wiele brązowych mebli jak np. sypialnia, kuchnia czy kanapa w salonie. A do brązowych mebli w sypialni dodałam ciemno fioletowe dwie ściany, co dało efekt ciężkości, wręcz przytłaczający, sytuację ratuje fakt, że pozostałe ściany są jasne. Zrozumiałam też, że czym innym jest popatrzeć na coś chwilę, a czym innym przebywać w danym otoczeniu dłużej.

Poszukując mojego stylu odkryłam, że wolę gdy przestrzeń wypełniają przede wszystkim jasne, stonowane barwy, które nie rzucają się nadmiernie w oczy. Ciemne barwy są świetne jako dodatek lub akcent, np. grafitowa lub czarna jedna ściana.

Aby uchronić się przed popełnieniem takich błędów, należy poszukać tego co wam w duszy gra. Nie ma jednej sprawdzonej metody dla każdego, gdyż jedna osoba będzie się czuła źle w sterylnej białej przestrzeni, a inna w przestrzeni gdzie dominuje intensywny kolor czy wzory. Trzymanie się jednego z trendów też nie koniecznie się sprawdza, choćby dlatego, że trendy szybko przemijają.

Sama wiem po sobie, że mam we wnętrzu zarówno elementy modern, glamour, czy skandi, a dominującym kolorem jest szary i biały oraz akcenty różu i błękitu. Ostatnio przekonuję się nawet do beżu i złota, czego się nie spodziewałam. Staram się tworzyć we wnętrzu stonowaną bazę uzupełnianą przytulnymi dodatkami oraz wyrazistymi akcentami, aby stworzyć wystrój w klimacie przytulnej nowoczesności.

To o czym warto pamiętać to lepiej mniej niż za dużo, bo jeśli przestrzeń wyda nam się za nudna, to zawsze można wzbogacić ją kolorowym fotelem, szafką, stoliczkiem czy dodatkami, które jeśli przestaną nam się podobać możemy bez ponoszenia większych kosztów i trudności wymienić. Dlatego proponuję skupić się na stonowanej bazie i dopiero po jej wykonaniu poczuć klimat wnętrza i poszukać dodatków, które do nas pasują. U mnie w domu dodatki zmieniam średnio raz na kilka miesięcy. Mam kilka zestawów kolorystycznych lub tematycznych, które się sprawdzają w odpowiedniej porze roku.

W przypadku, gdy nie mamy możliwości dokonywać zmian w postaci wymiany wszystkich mebli czy innych poważnych remontów z pomocą przychodzi home staging por living. Dokonując nawet drobnych zmian możemy uczynić nasze wnętrze bardziej spójnym i zgodnym z naszymi zmieniającymi się upodobaniami. O tym jak to zrobić będę wam jeszcze opowiadać, a dla przykładu pokazuję wam na zdjęciu moją brązową kanapę, której oblicze zmieniłam za pomocą dodatków.